piątek, 11 listopada 2011

Biało-czerwona. Z radością!

Zbigniew Herbert

Podróż


1
Jeżeli wybierasz się w podróż niech będzie to podróż długa
wędrowanie pozornie bez celu błądzenie po omacku
żebyś nie tylko oczami ale także dotykiem poznał szorstkość ziemi
i abyś całą skórą zmierzył się ze światem


[...]


3
Jeżeli już będziesz wiedział zamilcz swoją wiedzę
na nowo ucz się świata jak joński filozof
smakuj wodę i ogień powietrze i ziemię
bo one pozostaną gdy wszystko przeminie
i pozostanie podróż chociaż już nie twoja


4
Wtedy ojczyzna wyda ci się mała
kołyska łódka przywiązana do gałęzi włosem matki
kiedy wspomnisz jej imię nikt z tych przy ognisku
nie będzie wiedział za jaką leży górą
jakie rodzi drzewa
kiedy tak iście mało trzeba jej czułości
powtarzaj przed zaśnięciem śmieszne dźwięki mowy
że - czy - się
uśmiechaj się przed zaśnięciem do ślepej ikony
do łopuchów potoku do steczki do łęgów
przeminął dom
jak obłok ponad światem


5
Odkryj znikomość mowy królewską moc gestu
bezużyteczność pojęć czystość samogłosek
którymi można wyrazić wszystko żal radość zachwyt gniew
lecz nie miej gniewu
przyjmuj wszystko


[...]

***

Polska. Dlaczego tylko co najniższe, dlaczego tylko co najwyższe, a nic pośrodku? I dlaczego wierność polskości obraca się na tej polskości szkodę, a bunt przeciwko polskości jest jej uświetnieniem?

Czesław Miłosz, "Nieobjęta ziemia", Wydawnictwo Literackie, Kraków 1988, s. 66

***

Są inne wiersze i inne słowa zapewne będą przywoływane 11 listopada - podczas uroczystości, apeli poległych, mszy, zgromadzeń. Ja znalazłam właśnie te. Jaki był klucz? Miłosz pewnie wzbudzi kontrowersje. Pisał te słowa w całkiem innej rzeczywistości, w innym świecie, którego już nie ma. A jednak, czy nie są aktualne? Gorzkie słowa.

Wiersz Herberta. Ojczyzna widziana z daleka, z oddalenia, jest tu wielka metafora życia-podróży, życia-ku-mądrości. Wznieść się ponad uwikłanie, przywiązanie, przypisanie? Ponad to, co szczególne, ponad własne jednostkowe istnienie, szukać mądrości. Poznanie, rozpoznanie, starcie się ze światem i pogodzenie. Prawa ogólne rządzące światem i przemijaniem. I w tym wszystkim - wspomnienie ojczyzny. Przeczytaj jeszcze raz ten fragment... Jest łagodność, jest czułość, jest ojczyzna w dźwiękach mowy, powtarzanie ich przed snem, ciepłe wspomnienia, zakorzenienie w języku, którego nie sposób zapomnieć. Jest uśmiech.

Być może ten wiersz należy odczytywać zupełnie inaczej. Ale pozwoliłam sobie przedstawić właśnie taką interpretację, bo jest - powiem górnolotnie - bliska memu sercu. Wykroczyć poza dychotomię ultrapatriotycznych, żałobnych, grobowych rozważań, bogoojczyźnianej pustej retoryki z jednej strony, a lekceważenia i cynizmu - z drugiej. Nie wstydzić się myślenia o ojczyźnie - z radością. Bronić jej tam, gdzie jest zagrożona - w polszczyźnie! Nie dawać przyzwolenia na degradowanie języka, w politycznej nowomowie, w coraz bardziej brukowej prasie, w zgiełku telewizji, w codziennych rozmowach.

Uśmiechnąć się czasem do siebie gdy mijamy się na ulicy. Gdy mijamy się w życiu.

Uśmiechnąć się do tych pięknych szeleszczących, szumiących, miękkich słów - szczęście, radość, senność, jesiennie... W tym najpiękniejsza jest moja ojczyzna. W bogactwie form, w skomplikowanych koniugacjach i deklinacjach, w cudownej różnorodności zdrobnień. Do niej tęskniłam na paryskim bruku ;)
I przepowiadałam sobie przed snem
że - czy - się

Z uśmiechem dla Was w ten piękny dzień!

I w prezencie biało-czerwony collage. Zdjęcia z moich (naszych - bo przecież na pewno niektóre z nich rozpoznacie) spacerów po Krakowie, z tatrzańskich szlaków i wiejskiego życia.

Biało-czerwona z radością:



Pomysł flagi-collage'u podpatrzyłam na blogu Errare humanum est. Wielkie podziękowania dla autorki blogu, Sempeanki, za inspirację. Zaglądnijcie tam koniecznie, bo jej flaga to piękna biało-czerwona symboliczno-niemistyczna, radosna i nie pompatyczna kreacja :)

***

11. listopada 2011, godzina 20.30

Nie mam telewizji, na ogół nie przeszkadza mi to odcięcie od świata.
Dziś dowiaduję się więc o wszystkim z opóźnieniem.
W internecie znalazłam taką relację na żywo z Placu Konstytucji: Plac wojny
Może ktoś jeszcze - tak jak ja - nie widział, nie wie, co się wydarzyło.

Nie mam słów. Miałam ochotę usunąć ten mój dzisiejszy wpis - kolorowe zdjęcia, wiersze, rozważania o polszczyźnie. Radość... Kolejny dowód mojej całkowitej nieprzystawalności do tego świata. Niech zostanie. Niech będzie świadectwem tego, co dzieje się z naiwnymi marzeniami o normalności, o normalnym państwie, o wzajemnej ludzkiej życzliwości, o postawie obywatelskiej - jak mają się do tego co tu i teraz. Eskalacja nienawiści i regularne zamieszki.
Wszystko jak w latach 30-tych. Jeszcze nie powstały "getta ławkowe" na uczelniach, może powstaną. I wszyscy będą ze sobą skłóceni - jeśli jeszcze nie są.

W takiej sytuacji wszystkie słowa są zbędne.
I co teraz - wracać do "wieży z kości słoniowej", do dawnych poetów, robić zdjęcia? Widząc ku czemu to wszystko zmierza? Pisać o książkach, spacerować po Krakowie?
Pewnie tak, za jakiś czas.

Czekać, kiedy nadejdzie to, ku czemu wszystko zmierza?

Dzień Niepodległości. Oto co zrobiliśmy, by uczcić Dzień Niepodległości.
Jest mi wstyd - za moją naiwność. Zostawiam mój dzisiejszy wpis w oryginalnej formie - jego początek, wiersze i kolorową flagę z idyllicznych fotografii. Ku przestrodze - naiwne złudzenia nie są najlepszą drogą w dzisiejszym świecie, w naszym nieszczęsnym kraju.

Tymczasem żegnam się z Wami na jakiś czas - pewnie niedługi.


Milczenie czy eskapizm...


I jeszcze jedno, bardzo ważne pytanie
Czy Poezja (Sztuka, Literatura, Kultura) ocala?

Julia Hartwig

Cena


Zostają po poetach okrutne pamiątki
Kto przypomni że idzie tu o życie samo
wisielec przemarznięty w zaułku plugawym*
więzień własnej poezji kryjący się w wieży**
na pobojowiskach bitew przegranych ze sobą
ciała wierszy kalekie marzą o wskrzeszeniu


Nie ratuje poezja ani też nie zbawia
jej oczy nigdy nie śpią rozwarte i we śnie
bezbronna wobec świata
z którego raz ucieka to znów go szuka
by miłośnie przyjmować i zadawać rany
Nie wiadomo
pamięci pragnąc czy też niepamięci


Zostają po poetach nie ostygłe wiersze
Jest czarny przestwór który ich pociąga
i jest droga otwarta w pogodne rejony
i są słowa za które zapłacimy drogo

*Nerval, tak myślę. Znaleziono go powieszonego w zaułku de la Vieille-Lanterne. Krewnej, u której mieszkał, zostawił wiadomość "Ne m'attends pas ce soir car la nuit sera noire et blanche"
** Hölderlin, jak sądzę.

22 komentarzy:

  1. Bardzo się cieszę z Twojego posta, wybranych fragmentów i fotografii miszmaszowej:) Mało ludzi pamięta co to za święto i dlaczego jest obchodzone.Dla mnie, dla historyka jak i patrioty, jest bardzo ważne. Tylko kija nie mam na wywieszenie flagi biało-czerwonej:(
    Herbert jak i Miłosz wspaniale pisali o ukochanej polskiej ziemi.
    Pozdrawiam serdecznie i miłego dnia

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. Ada :) jestem naprawdę zaszczycona :) przyznam się że z częścią białą miałam dużo większy problem w swoich zasobach niż z czerwoną, zwłaszcza jeśli chciałam uniknąć zimy :)
    W Szczecinie dziś bardzo słonecznie ale zimno. Jadę za parę godzin jeszcze bardziej na północ, prawie nad morze - może zdążę jeszcze poszaleć z aparatem :) ubiorę się ciepło :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. Montgomerry - dziękuję :)
    Co prawda, jako że blog krakowski, powinnam była o święcie niepodległości napisać już jakiś czas temu, w końcu tutaj zaczęło się dużo wcześniej i to bardzo ciekawa historia... W przyszłym roku lepiej się przygotuję :) Historyków proszę o wyrozumiałość ;)
    A dziś zamiast krakowskiej historii takie moje dywagacje.

    Herberta i Miłosza bardzo trudno było mi było dziś zestawić, wybrałam może mniej znane rzeczy - ale ogromnie dla mnie ciekawe.

    Serdecznie pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  4. Sempeanka - dziękuję! I nieustannie podziwiam Twoją pracę, bo to prawdziwa mozaika dopracowana w najmniejszych szczegółach. U mnie - radosny chaos :) Śnieg był u mnie nie do uniknięcia... Ale może następnym razem, gdy będę miała więcej czasu...

    Koniecznie ubierz się ciepło - nawet tutaj na południu wiatr jest iście polarny!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  5. A dla mnie dzisiejsze święto brzmi pieśnią Gałczyńskiego Ukochany kraj...wspomnienie akademii patriotycznych z dzieciństwa.Choć wtedy pewnie przytaczany z okazji innych rocznic... bo pisany dla "pięknej i Ludowej"...ale wzrusza:)A Twój kolaż? Cieszy serce:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  6. Z radością wzajemną, Ado:)
    Podoba mi się kompozycja flagi. Kolor biały naprawdę trudno dobrać, ale Tobie się udało.

    I ostatnie zwrotki Jana Kasprowicza "Rzadko na moich wargach"
    (...)
    Jakoweś idą pomruki -
    Drży niepoznana puszcza,
    Dęby się groźne ozwały,
    Cóż to za moc je poduszcza?

    A nad tą dolą - niedolą
    Poranna nieci się zorza,
    Na pieśń mą, Ojczyzny pełną
    Spływa promienność jej Boża.

    W mej pieśni, bogatej czy biednej -
    Przyzna mi ktoś lub nie przyzna -
    Żyje, tak rzadka na wargach,
    Moja najdroższa Ojczyzna.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  7. Nutto, Moniko - dziękuję Wam...
    Przepraszam, że nie napiszę więcej. Finał dzisiejszego dnia i ta eskalacja nienawiści wytrąciły mnie zupełnie z równowagi.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  8. Ado nie nie nie!!! Nie znikaj. Sądząc po grupie stałych komentatorów Twojego bloga nas nieprzystawalnych jest więcej. Musimy mieć dokąd uciekać. I musimy ocalać róże gdy płoną lasy.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  9. Moniko! A ja właśnie pisałam do Ciebie..
    Jak dobrze, że się odzywasz, jedno zmartwienie mniej ;)
    Już to sobie wyobraziłam jako regularną wojnę i martwiłam się o wszystkie znane mi osoby w Warszawie.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  10. :))) dziękuję:))) przyznam szczerze, że i mnie dzisiejsze wydarzenia przeraziły. I trzeba mieć dokąd uciekać, żeby nie zwątpić do końca.
    Przepraszam za patos, ale ja naprawdę uważam, że Literatura, Muzyka, Sztuka ocala.
    No i jak Cię tu kochać moja Warszawo???

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  11. Dla mnie to była (i jest, bo ciągle się nie mogę otrząsnąć) nie tylko sprawa lokalna, związana z Warszawą, tylko jakaś prefiguracja możliwego losu Polski. Jako jedna z dróg... Już teraz obserwuję jak społeczności, rodziny, znajomi dzielą się coraz bardziej - nic tak jak polityka nie jest w stanie poróżnić ludzi. Wiem też jak sama reaguję na jakieś wzmianki, czy rzekomo niewinne żarty (na przykład antysemickie), które dotykają spraw "zaognionych". Te wszystkie historie sprzed lat, nierozwikłana przeszłość, która przenosi się na kolejne pokolenia.

    Czy Sztuka, Kultura, Poezja ocala? Czasem wierzę, że tak. Ale znów...
    Jest taki gorzki wiersz Julii Hartwig, jaki usłyszałam niedawno. "Cena". Zaraz poszukam go i zapiszę.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  12. To na pewno nie jest sprawa lokalna. Ja też nie mam złudzeń co do tego co dzieje się w całym kraju. Jak rośnie nienawiść i podział. Ja tylko tak sobie myślę, że w Warszawie zadziałał także brak wyobraźni osób odpowiedzialnych za pozwolenia na manifestacje. I zobaczyliśmy do czego doprowadza nienawiść. Zobaczyliśmy i...no nie ma we mnie wiary, że to coś zmieni...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  13. W odpowiedzi na wiersz Julii Hartwig

    "Co piszę?" -- mnie pytałeś -- oto list ten piszę do Ciebie --
    Zaś nie powiedz, iż drobną szlę Ci dań -- tylko poezję!
    Tę, która bez złota uboga jest -- lecz złoto bez niej,
    Powiadam Ci, zaprawdę, jest nędzą-nędz...
    Zniknie i przepełźnie obfitość rozmaita,
    Skarby i siły przewieją -- ogóły całe zadrżą,
    Z rzeczy świata tego zostaną tylko dwie,
    Dwie tylko: poezja i dobroć... i więcej nic...
    Umiejętność nawet bez dwóch onych zblednieje w papier,
    Tak niebłahą są dwójcą te siostry dwie!...
    C.K.Norwid

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  14. Ado, mam dokładnie takie same odczucia, siedzę sobie wyciszona, a tu nagle z radia, że w Warszawie... Stąd u mnie mini-post o podobnej tematyce.

    Co się tyczy tego co ocaleje... Dla mnie każdy z nas z osobna tworzy Nasz świat i póki będą takie blogi, takie twórcze osobowości jak Ty, Poezja, Sztuka, Kultura, ale i Historia obiektywna bez marazmu i stronniczego podejścia - wszystko co prawdziwe przetrwa.

    Jestem naiwną optymistką, ale w moim kręgu takich większość, a gdzie większość tam siła :)

    Jeszcze taka refleksja - śmiejemy się z Amerykanów, że tacy i owacy, ale nie wyobrażam sobie coś takiego, jak się stało dziś np. 4 lipca ...

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  15. Moniko - dziękuję, po prostu. I wszystko (albo dużo) napisałam już w liście :)
    NORWID - genialny!

    A teraz, jak o tym myślę, to wiersz Hartwig dotyczy bardziej kwestii, czy poezja może ocalić... poetę. To, że niesie pocieszenie jest pewne. A po drugiej stronie - cena, jaką płaci poeta.

    Na ostatnim spotkaniu J.H. powiedziała, pamiętam, że obawia się, czy jej wiersze nie dawały zbytniej nadziei. Tak, to wielka odpowiedzialność.

    Elenuke - za chwilkę przeczytam Twój wpis, a teraz, najpierw - bardzo Ci dziękuję za słowa otuchy.

    Mnie chwilowo daleko do optymizmu, ale przyjmuję wszystkie optymistyczne słowa, gromadzę jak kapitał... Jak trochę się otrząsnę, to sama będę go znów pomnażać :)

    Z tą Obiektywną Historią może być ogromny problem... Tyle splątanych drobnych historii, czy z nich się uda odtworzyć tę Wielką i obiektywną? Ile czasu trzeba jeszcze czekać, by ostygły emocje, by historia w naszym kraju stała się nauką a nie walką.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  16. Kolaż zdjęć przepiękny. Patrzyłem na niego kilka minut i chyba jeszcze nie został przez mnie odkryty. Miłosz i Herbert WIELCY.
    A wczorajsza sytuacja... sam nie wiem w którą stronę zmierza ten świat.
    Pozdrawiam gorąco.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  17. Ado, całe szczęście że tak u ciebie mogłam zobaczyć! cały rzeczywisty syf to jedna wielka profanacja tego święta!! kiedy patrzyłam na zaciete nienawistne twarze, postacie w kapturach, petrady, ogień..twój post to jak łyk świeżego powietrza Wielkie dzieki kochana dziewczyno!!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  18. Piękny wpis.
    Update nie dla mnie. Nie wiem, co się stało i wolę - jak w tej wieży z kości słoniowej - nie wiedzieć. Nie klikam na podanego przez Ciebie linka, nie zaglądam na portale informacyjne. Odgradzam się od takiego świata.

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  19. Ado, nie poradzisz na 'wszelkie zło świata', rób swoje:)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  20. Moi drodzy, dziękuję za zrozumienie, za słowa otuchy. Jakoś już minął mi wczorajszy kryzys (la nuit porte conseil, jak mówią Francuzi, noc przynosi radę). I praca, i przyroda, i książka, która przenosi daleko - też. Tym bardziej dziękuję Wam wszystkim za słowa wsparcia, komentarze, listy. Cieszę się, że nie jestem sama, że łączy mnie z Wami ta sama "odmowa, niezgoda i upór".
    Nawet jeśli to jest wyspa - to pisanie tutaj, trochę eskapistyczne, trochę wbrew światu - to na pewno nie jest to wyspa bezludna!
    I tego będę się trzymać :)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  21. Zaczęło się tak radośnie, przepiękny kolaż, wiersz taki, że aż serce roście, a potem...
    Trudno żyć na wyspie i nie przejmować się tym, co za miedzą. Ale też trzeba mieć świadomość, że nie na wszystko mamy wpływ. Byłam daleko od tego, co działo się 11 listopada, może mnie to mniej dotknęło, gdyż usłyszałam tylko powtarzane przez innych informacje o zamieszkach. Łączę się jednak z Tobą w "odmowie, niezgodzie i uporze". Nie zgadzam się na zalew nienawiści!
    I jeszcze jedno: myślę, że Poezja ocala. Tylko, czy ci unurzani w nienawiści czytają wiersze?
    Pozdrawiam Cię, Ado!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  22. Anito, dziękuję. Myślę, że właśnie tym mocniej odczułam ohydę tamtych zdarzeń dlatego, że nastawiłam się na coś całkowicie innego, nie zdawałam sobie sprawy nie śledząc dokładnie politycznych wydarzeń, jak daleko sprawy zaszły - tak to jest, gdy żyje się na wyspie. Ale poza nią też nie potrafię...

    Pochłonięci nienawiścią nie potrzebują ocalenia (to jest, oczywiście, w ich mniemaniu), nie potrzebują wierszy.

    Trudno mi teraz znaleźć jakąś optymistyczną myśl, żeby to podsumować... więc pozostawię tak, w zawieszeniu.

    OdpowiedzUsuń na zawsze

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...