Opowiem o nich później.
Dziś posłuchajcie Poety.
Konstantinos Kawafis
"Głosy"
Wymarzone, ukochane głosy
tych, co umarli, albo tych, co dla nas
tak są straceni, jak umarli.
Czasem do nas przemawiają w snach
czasem je w zadumaniu słyszy umysł.
A z ich brzmieniem powraca na chwilę
dźwięki najpierwszej naszego życia poezji,
jak muzyka, która nocą, gdzieś w dali, dogasa.
***
Na zdjęciach stary cmentarz przy kościele Najświętszego Salwatora.
Dotąd widziałam go tylko zza bramy, zza krat.

Zgodnie ze średniowiecznym zwyczajem cmentarze otaczały kościoły.
Stare, kamienne nagrobki. Czas zatarł napisy.

O zmierzchu. Po raz pierwszy z bliska.

Dopiero wczoraj po raz pierwszy mogłam zobaczyć wnętrze kościoła Najświętszego Salwatora.
W zapadających ciemnościach. Rozświetlony płomieniem wotywnych świec.

Pamiętajmy o nich.



16 commentaire(s):
Piękne. Kolejne miejsce jeszcze nie odkryte - dziękuję.
Myślę że te dni nie zostają bez śladu, myślę że zostają w pamięci Twojej, mojej....dni zadumy i refleksji, dni w których wspominamy.
Pozdrawiam Cie Ado serdecznie.
Trudno coś napisać, może dodam refleksję, w takich miejscach widać, że był świat przed nami i będzie po nas, byli ludzie przed nami i będa po nas, mieli swoje emocje, problemy, swoje mieszkania i meble ukochane, swoje zabwki i koty i listy od ukochanego w szufladzie i złych mężów i głupie sąsiadki... I to przeminęło, a jednoczesnie jest teraz i będzie zawsze...
M.
Piękne miejsce, idealne na początek listopada.
Cóż za niezwykłe miejsce! Nigdy tam nie byłam. Pora odkrywać Kraków na nowo. Wszystko przez Ciebie, Ado :-D
Witaj Ado. Od kilku dobrych lat w Dzień Zaduszny odwiedzam Stary Cmentarz Podgórski. Sporo tam zapomnienia:(. I niestety nie tylko tam...
A przecież "[...]stworzeni jesteśmy przez pamięć. Nie tylko my, świat w ogóle". Serdecznie pozdrawiam. Beata
Miejsce z charakterem, tak jakby oderwane od rzeczywistości;)
Czasami dałbym bardzo wiele, aby móc zanurzyć się podobne klimaty, odpocząć od pędzącego świata i szarej rzeczwyistości. Ehhh... marzenia...
Pozdrawiam ciepło w ten długi listopadowy wieczór:)
Piękne miejsce i takie dość... tajemnicze. Doczytałem się kiedyś, że jak głosi legenda, kościół ten powstał na miejscu pogańskiej świątyni. Wstyd przyznać ale nigdy nie widziałem go od środka - dopiero teraz, dzięki Twojemu zdjęciu.
Ten klimat wewnątrz...
tartuffe
La première photo est très atmosphérique
Wyobraź sobie, Ado, że ja nigdy tam nie byłam. Wybierałam się całe lato i do tej pory nie dotarłam ... Podświadomie ciągnie mnie w to miejsce, nie wiem czemu, może ta cisza i spokój - jak na Twoich zdjęciach - to jest właśnie to, co każe mi tam się wybrac? Muszę koniecznie ... jak najszybcie, bo jesień tam piękna, taka jak lubię : cicha, nastrojowa i zadumana ... Pozdrawiam! Ewa
Moi drodzy - jak miło przeczytać Wasze słowa po takim dniu jak dziś... Męczącym, stresującym, nerwowym i tak straszliwie zimnym!
Po prostu - robi się cieplej na sercu gdy Was czytam... Cieszę się, że pomimo odległości, oddalenia i tego, że przecież nie znamy się tak naprawdę - dzielimy jakiś rodzaj wrażliwości, i czasem podobnie czytamy świat.
Bardzo się cieszę, że mogłam pokazać Wam skrawek nieznanego Krakowa.
Myślę, że tamtego wieczoru to miejsce było w jakiś sposób jeszcze bardziej wyjątkowe - może otwarły się bramy czasu, może na kilka godzin otwarł się szlak wiodący w przeszłość, w ginące w pomroce dziejów czasy pogańskich kultów, dokładnie w tym miejscu odprawianych. W zapadającym szybko zmroku, w świetle zniczy palących się na samotnych, starych grobowcach, w zapachu opadłych liści, zapachu świec - było coś więcej, zapewniam! Zaledwie kilka osób znajdowało się na całym ogrodzonym terenie wokół kościoła, patrzyliśmy na siebie z zaciekawieniem, bliscy i odlegli, podobni cieniom. Zapadała ciemność.
Jakże żałuję w czas taki jak ten, że nie mogę - tak jak wielu moich rodaków - pospacerować po starych polskich cmentarzach.
Bowiem w kraju, w którym teraz mieszkam, grobowce zrównuje się utylitarnie z ziemią, a samo święto zamienia w coś w rodzaju... dziwnej nieco rozrywki. Przepędza to na cztery wiatry wszelką refleksję.
Pozdrawiam
(już z nowego miejsca:)
Pozwolisz, że podam Ci jego adres?:
http://wizjalokalna.wordpress.com
PS. Doprawdy miło jest tu do Ciebie zaglądnąć :)
@ Logos Amicus
Jak miło znów Cię tutaj widzieć :)
Przepraszam, że z takim opóźnieniem odpowiadam - od kilku dni jestem trochę 'w zawieszeniu' między dwoma miejscami, dwoma czasami, co skutkuje - między innymi - przymusowym odwykiem od internetu.
Rozumiem Cię - choć mieszkałam w innym kraju (i to bliższym) jedynie kilka lat, to nostalgia odzywała się czasem ze zdwojoną siłą.
Nowe miejsce dodaję do ulubionych i serdecznie Cię pozdrawiam.
Magicznie wygląda to miejsce na ostatnim zdjęciu. Zwróciłaś uwagę na cudowny wizerunek z trzewiczkiem?
:)
ostatnie foto ma niesamowity klimat
ebe4 i Przewodniku - dziękuję. Tak chciałabym umieć oddać naprawdę ten nastrój! To ostatnie zdjęcie nawet w niewielkim stopniu nie odzwierciedla tego, jak wtedy to widziałam. Zapadł mi w pamięć ten wieczór i to niezwykłe miejsce - powróciły nawet we śnie.
Niewiele widziałam - więc muszę tam wrócić, by już chłodnym okiem obejrzeć wizerunek ze słynnym trzewiczkiem, którego historię/legendę dopiero niedawno poznałam.
Nie byłem w środku (ale z wnętrzami krakowskich kościołów mam ogromne braki, więcej tu przypadkowych odkryć niż regularnych wizyt).
Życzę dobrego, nowego miejsca internetowego (czy też nie tylko?)!
Prześlij komentarz